Sąsiedztwo Krainy Powietrza z Krainą Dymu nigdy nie należało do najłatwiejszych. Rozbieżne były cele władców obu państw, inny był temperament mieszkańców i inne wartości wyznawanie w obu krainach.
Mieszkańcy Krainy Powietrza byli tolerancyjni, pomocni i spokojni. Ich czarownicy i najdzielniejsi wojownicy posługiwali się białą magią, której zaklęcia nie wyrządziały krzywdy, czyniły jedynie dobro. Dlatego walczyli o słuszne i dobre sprawy, bronili niewinnych ludzi przed rozbójnikami i humorami kapryśnych bogów.
Kraina Dymu słynęła z tajemniczości i ponurego, pełnego strachu uroku, który przyciągał coraz to nowych mieszkańców Krainy Powietrza.
Niewiele osób, które zetknęły się z kuszącą siłą czarnej magii dymu, potrafiło powrócić do rodaków z Krainy Powietrza. Największe zaklęcia czarnej magii dymu sprawiały, że ich dusze i serca wypełniały się pragnieniem przebywania w Krainie Dymu. Pozostawiali wówczas swoich bliskich, by przejść na stronę siły dymu.
Była to moc nakłaniania, przekonywania do złego, kuszenia złym urokiem dymu. Nie dostrzegali, że moc ta powoli i nieodwracalnie niszczy ich dusze i ciała.
Władcy Krainy Dymu potrzebowali coraz większej liczby swoich wyznawców. Stąd też coraz zachłanniej patrzono w Krainie Dymu na rozległe ziemie i oddychających swobodnie ludzi z Krainy Powietrza.
Ci, któym udało się wyrwać z okowów magii dymu, donosili, że szykuje się wielka agresja na Krainę Powietrza. Potwierdzały to ogromne, czarne kłęby dymu, które zalegały coraz bliżej granic Krainy Powietrza.
Po wielkiej naradzie czarowników, mędrców i Rady Królewskiej w Krainie Powietrza postanowiono wysłać śmiałków, którzy otrzymali zadanie dotarcia na Górę Wichrów - jedynego wolnego od dymu miejsca w Krainie Dymu. Mieszka tam od wieków pustelnik i mędrzec - Władca Wichrów. Tylko on zna sekretne zaklęcie, które pozwala przywołać wiatr zdolny rozwiać Kłęby Dymu i pokonać Czarną Magię Dymu.
By wejść do Jaskini Wichrów - mieszkania pustelnika na samym szczycie Góry Wichrów - trzeba zdobyć odpowiednio dużą wiedzę na temat Magii Dymu oraz trzy klucze otwierające trzy furty do jaskini. Na podróżników czeka wiele niebezpieczeńśtw i pułapek, którym sprostać będzie mógł tylko niezłomny charakter, biała magia i amulety Krainy Powietrza. Każdy z patroli podróżników wyrusza z innej części kraju i posiada inne cechy. Powodzenia! :)
Mam nadzieję, że każdemu podobała się gra terenowa. Do zobaczenia w sobotę! /Dorota/
*
“Jest taki jeden dzień każdego roku naszego skautowego życia, gdy nasze myśli umykają gdzieś ponad lasami, morzami, górami, miastami. Umykają, i gdzieś tam w górze łączą, zlewają się wszystkie tworząc to co w naszym ruchu najważniejsze: jedność. (...) Jest taki jeden dzień każdego roku naszego skautowego życia. Dzień o najpiękniejszej nazwie: Dzień Myśli Braterskiej.” /Olave Baden - Powell/
22 lutego zebraliśmy się w Domu Parafialnym w Latoszynie. W zbiórce zorganizowanej z okazji Dnia Myśli Braterskiej wzięły udział trzy drużyny: 14 Wielopoziomowa Drużyna Harcerska "Leśni", 12 Drużyna Harcerzy Dębickich "Groń" i 13 Drużyna Harcerzy Wędrowników "Kałużacy". Rozpoczęliśmy od... porządnego najedzenia się pysznym makaronem z serem i cukrem przygotowanym przez nasze kuchareczki ;-)) Później rozpoczął się turniej o Złotą Lilijkę. Utworzono trzy zastępy (Chochliki, Kurczaki i Gremliny) i w takim składzie pracowaliśmy już do końca. Trudne konkurencje i rozbawiające do rozpuku (niektórych) zabawy urozmaiciły nam czas. Gdy już się ściemniało, wyczerpani i zmęczeni poszliśmy na górę, gdzie odbył się obrzędowy kominek podsumowujący nasz wspólnie spędzony czas.
Oby więcej takich wspólnie przeżytych dni!! :) /Dorota/
*
W poniedziałek rano (dokładnie o 7:05) siedzieliśmy już w pociągu. Podróż minęła nam bardzo szybko i radośnie. Dojechaliśmy do Krakowa i stamtąd od razu ruszyliśmy do Olszanicy - miejsca naszego noclegu. Rozpakowaliśmy swoje bagaże, był apel, a po południu wybraliśmy się na spacer do Lasu Wolskiego. Dzień zakończyliśmy obrzędowym kominkiem i wspólną modlitwą w kaplicy.
Nasz poranny wtorkowy sen przerwał przerażający i budzący trwogę głos "kochanego" oboźnego – Mariusza – „POBUDKA!!!!”. Kiedy już zwlekliśmy się z łóżek, pomodliliśmy się, zjedliśmy śniadanie ruszyliśmy na podbój Krakowa :) W naszym planie był Barbakan, Kościół Mariacki, Sukiennice, Ratusz, po czym dano nam trochę się zagrzać – pyszny posiłek u Braci Jezuitów rozgrzał nie tylko nasze dłonie, ale i serca. Stamtąd ruszyliśmy prosto na Wawel. Oglądaliśmy miecze, zbroje, muszkiety, budrygany, a na koniec – pokochane przez niektórych :) - armaty.
Środowa pobudka była jeszcze drastyczniejsza niż poprzednia. W tym dniu czekało nas zwiedzanie zakonów – Franciszkanów, Klarysek i Dominikanów. Wieczorem przy kominku odbył się QUIZ sprawdzający wiadomości z dwóch dni zwiedzania. Zastępy wykazały się dużą wiedzą i dobrą pamięcią.
Ostatniego dnia przed południem zajęliśmy się sprzątaniem (a trochę tego było :)). Później z plecakami, tradycyjnie już pojechaliśmy do centrum Krakowa. Tam rozdzieliliśmy się – 12 i 14 poszła do Teatru „Groteska”, a następnie do Muzeum Archidiecezjalnego, a 13 poszła na ciepłą herbatę do kawiarni „Smak Ukrainy”. Potem poszliśmy na Mszę Św. do Katedry na Wawelu. Jak zwykle, nie obyło się bez pospiechu na pociąg, który zawiózł nas do domu – prosto w ramiona zmartwionych i zniecierpliwionych rodziców (mimo, że pociąg jechał tylko 1h 20min :)). Podsumowując uważam ten wyjazd za bardzo udany i uczący. Pozdrawiam! /Dorota/
*